Czy warto korzystać z rozwiązań no-code?

85
0

Jeśli czytasz moje treści już od jakiegoś czasu, to mogłeś/aś zauważyć pojęcie no-code, które czasami się przewija, w kontekście narzędzi, czy aplikacji.

Opowiem Ci dzisiaj trochę na temat tego, czym no-code jest, do czego się nadaje, a do czego nie i podam kilka przykładów, dzięki którym dowiesz się, od czego zacząć (jeśli będziesz chcieć). To wszystko oczami osoby, która przez dużą część życia była jak najbardziej „yes-code” (jak być może wiesz, jestem ex-programistą).

Czym jest no-code?

Definicja no-code nie jest ścisła, ciągle ewoluuje, powstają nowe narzędzia, które ją rozszerzają. Ogólnie mówiąc, jest to kategoria narzędzi i aplikacji, w których możemy stworzyć rzeczy zwykle wymagające programowania, ale bez potrzeby pisania nawet jednej linii kodu.

Narzędzia no-code oferują nam wizualny konfigurator, zestaw gotowych komponentów i możliwość budowania w tych narzędziach własnych projektów.

Trochę jak klocki LEGO.

Do narzędzi no-code zaliczymy graficzne kreatory stron internetowych (takich jak np. Webflow), automatyzacji (jak np. Make.com), czy aplikacji (np. Bubble).

To oczywiście nie jest tak, że odpalasz aplikację, od razu realizujesz wszystkie projekty, one osiągają sukces i nie musisz pracować już do końca życia. Oczywiście życzę Ci tego, ale takich narzędzi też trzeba się nauczyć. Oferują przy tym gotowe szablony, filmy instruktażowe i chętną do pomocy społeczność, ale trzeba poświęcić trochę czasu, żeby je poznać. Z drugiej strony nauczenie się obsługi narzędzia no-code jest z pewnością łatwiejsze niż nauka programowania.

Do czego się nadaje?

No-code przyda się szczególnie sytuacjach, gdy:

  • Rozpoczynasz działalność i nie chcesz ponosić dużych kosztów początkowych (w przypadku strony internetowej, czy automatyzacji). W no-code zrobisz je samodzielnie;
  • Chcesz zautomatyzować procesy w swojej firmie, żeby oszczędzić czas swój lub swoich pracowników. No-code pozwoli Ci stworzyć takie automatyzacje bez pisania kompleksowych systemów i bez działu IT;
  • Chcesz zautomatyzować swoje życie i codzienne obowiązki. W takim przypadku rzadko chcemy zatrudniać specjalistów, zamiast tego można to zrobić we własnym zakresie;
  • Tworzysz promocyjne strony internetowe, czy ofertowe. Dzięki no-code nie tylko je stworzysz, ale też dołączysz do nich automatyzacje;
  • Prowadzisz własną stronę internetową, blog, czy jednoosobową firmę, wiele spraw jest na Twojej głowie, chcesz je zrobić samodzielnie lub zautomatyzować;
  • Zamierzasz zrealizować prototyp jakiegoś rozwiązania, żeby przetestować go w grupie potencjalnych klientów, bez ponoszenia dużych kosztów początkowych. Możesz dzięki temu zaoszczędzić czas i pieniądze;

Istnieją gotowe narzędzia no-code do wszystkich tych aspektów, a rynek ten obecnie bardzo dynamicznie się rozwija.

Do czego się nie nadaje?

To oczywiście nie jest też tak, że no-code nadaje się do wszystkiego.

Zdecydowanie lepiej jest przygotować dedykowane rozwiązanie w przypadku, gdy:

Masz bardzo konkrente (i bardzo wysokie) wymagania;
Twoje rozwiązanie ma być bardzo wydajne (liczy się każda mikrosekunda);
Twoje rozwiązanie ma obsługiwać dziesiątki tysięcy użytkowników;
Potrzebujesz dużej elastyczności swojego rozwiązania, której narzędzia no-code mogą Ci nie zapewnić;
W takich przypadkach bardzo prawdopodobne jest, że potrzebujesz dedykowanego rozwiązania. Jak jednak widzisz, ta lista jest bardzo subiektywna — dla każdej osoby „wysokie wymagania”, czy „duża wydajność” mogą oznaczać co innego.

Prawda jest jednak taka, że nawet w przypadku złożonych systemów warto jest zacząć od no-code. Mając jednak gotowy prototyp rozwiązania, stworzony wcześniej w ten sposób, łatwiej będzie Ci „dogadać się” z wykonawcami na temat Twoich oczekiwań. Łatwiej będzie też sprawdzić, czy planowane rozwiązanie ma sens, zanim przeznaczysz na nie duże środki.

Nawet w przypadku aplikacji, co do których no-code docelowo nie będzie wykorzystywany, warto czasami zacząć od niego, a później podmienić komponenty na bardziej wydajne.

Jak zacząć z no-code?

Na początek zidentyfikuj potrzebę. Pomyśl, jakie rozwiązanie chciałbyś/chciałabyś stworzyć. Czego obecnie potrzebujesz?

Później sprawdź dostępne narzędzia, których potencjalnie można użyć, żeby zaspokoić tę potrzebę. Chcesz stworzyć stronę internetową? Sprawdź Webflow. Chcesz, żeby coś działo się samo? Zobacz Make. Chcesz zbudować bardziej złożoną aplikację? Z pomocą przychodzi Bubble.

Gdy już wiesz, czego potrzebujesz i która aplikacja Ci w tym pomoże, poznaj narzędzia. Korzystaj z kursów online, tutoriali i społeczności wokół danego narzędzia no-code. Zachęcam też do regularnej lektury tego newslettera i innych treści, które publikuję na blogu, czy instagramie 🙂

Gdy zaczniesz poznawać dane narzędzie, to eksperymentuj. Sprawdzaj swoje pomysły, spróbuj stworzyć rozwiązanie, które rozwiązuje Twoją potrzebę. Jak w każdej dziedzinie, praktyka czyni mistrza.

Na koniec — bądź cierpliwy/cierpliwa. Nie wszystko wyjdzie Ci od razu. Warto jest uzbroić się w cierpliwość i ciekawość. Gdy już uda Ci się stworzyć swoje pierwsze rozwiązanie, to każde kolejne będzie szło szybciej.

Z perspektywy ex-programisty

Przez lata pracowałem jako programista, ale zawsze byłem też bardzo blisko tzw. produktu i biznesu. Dla mnie no-code jest ogromną szansą, bo pozwala wiele rzeczy zrobić szybciej, bez uruchamiania złożonej machiny tworzenia nowego projektu od podstaw. Pozwala też automatyzować procesy i budować ciekawe rozwiązania w miejscach, w których brak jest wielkich budżetów.

Wiele (naprawdę wiele) procesów biznesowych, które do tej pory wymagały pracy programistycznej, można już realizować za pomocą no-code. Powoduje to, że efektywność osobistą, zawodową, czy biznesową możemy podnieść na zupełnie nowy poziom.

Duże firmy, nie mówiąc już o małych, jednoosobowych działalnościach, rzadko kiedy mają wystarczający budżet na to, żeby stworzyć dedykowane rozwiązania, które będą usprawniać działanie organizacji. Dotyczy to automatyzacji, tworzenia ofert dla klientów, czy stron internetowych.

Przeniesienie tych zadań na narzędzia no-code może też odciążać działy IT w tych miejscach, w których one już funkcjonują. Dzięki temu deweloperzy mogą mieć więcej czasu na rozwijanie produktów. Tam, gdzie nie ma specjalistów IT, możliwe jest w ogóle podejście do tematu budowy rozwiązań, które pozwolą działać lepiej i szybciej.

Automatyzacje oparte o no-code można też włączać do procesu tworzenia oprogramowania w taki sposób, że omijamy złożony proces integracji z usługami zewnętrznymi, co obniża koszty wytwarzania oprogramowania.

Warto jednak pamiętać, że wszystko zależy od kontekstu i są też sytuacje, w których no-code nie sprawdzi się w ogóle. To również, mimo wszystko, warto mieć z tyłu głowy.

Podsumowanie

Chociaż są sytuacje, w których no-code może nie spełnić wszystkich oczekiwań, w wielu innych przypadkach jest idealnym rozwiązaniem, które spełni nasze wymagań i pozwoli szybko stworzyć strony internetowe, zautomatyzować procesy, czy zbudować proste aplikacje.

Daj znać, jakie jest Twoje zdanie na ten temat i czy masz jakieś pytania, na które mógłbym Ci tutaj odpowiedzieć — wystarczy, że odpiszesz na tę wiadomość.

A jeśli uważasz, że ten newsletter może być dla kogoś przydatny, to prześlij mu koniecznie tę wiadomość dalej!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.